overhead.me
  • Start
  • ...pod ziemią...
    • Polska- sztolnie i kopalnie
    • Tatry
    • Sardynia
    • Świat
  • Technika
    • Sprzęt
    • Konfiguracje i procedury
  • Filmy
    • Podwodne
    • Outdoorowe
  • Szkolenia
Góry przeklęte, Czarnogóra, masyw Belič. Magiczne miejsce, oraz magiczne otoczenie, a co najważniejsze- ogromna ilość jaskiń która powoduje że o górach Prokletije mówi się że są "dziurawe"....
Obraz

​

Od 13 lat grotołazi z WKTJ eksplorują masyw, podczas letniej wyprawy eksplorując i inwentaryzując co roku kilka kilometrów obiektów jaskiniowych. 

W trakcie wyprawy w 2018 roku, poza "standardem"- wspinaniem, pokonywaniem ciasnot, zjazdami kruchymi studniami, czy eksploracją powierzchniową, miałem okazję poszerzyć repertuar wyprawowy o rzadko praktykowane- nurkowanie w dość głębokiej jaskini typu alpejskiego.

Cały masyw górski najprawdopodobniej odwadniany jest wywierzyskiem- Oko Skakavice, które jest "standardowym" obiektem nurkowym i jest wyeksplorowane do 94m głębokości przez K. Starnawskiego. Dalszy postęp utrudniają ciasnoty, oraz bardzo silny prąd wody.
Obraz





​

Natomiast, cała ta woda... skądś musi płynąć. I w istocie, cały topiący się w górach lód i śnieg, oraz opady deszczu- natychmiast znikają w korytarzach jaskiniowych.
Najczęściej są to szczeliny, drobne cieki wodne, natomiast- w do tej pory najgłębszej jaskinii Prokletije- Górniczej (-696m na rok 2017) odkryto dobrze rozwinięte horyzontalnie piętro, kończące się... bardzo dużym i interesującym syfonem

Your browser does not support viewing this document. Click here to download the document.
Obraz
Obraz

W związku z tym że zostało jeszcze sporo drogi do wywierzyska, zdecydowaliśmy się na próbę nurkowania- licząc że będzie to krótki syfon za którym kontynuują się ciągi suche. Umożliwiłoby to 2-os zespołowi działanie za syfonem i potencjalne odnalezienie możliwego jego obejścia- którego nie udało się odszukać zza niego.

Syfon WKTJ znajdujący się na -696m głębokości jest zbyt daleki by działać "od strzału"- w związku z tym zostaje założony biwak na -380m (jedyne dogodne miejsce w jaskinii) z którego działamy. (Z. Tabaczyński, A. Kierstein). By zapewnić łączność podczas zaplanowanej na 3 dni akcji- oraz umożliwić poinformowanie zespołu nurkowego w razie załamania pogody, z bazy do otworu zostaje rozciągnięte ponad 2km kabla telefonicznego, a w samej jaskini kabel został pociągnięty na biwak. Wyjątkowo duży korek śnieżny nad otworem- po pracach inżynieryjnych saperką- w większej części udaje się zrzucić, co powinno zabezpieczyć wąski przełaz wejściowy przed odcięciem. Na wszelki wypadek, bierzemy jednak do środka saperkę...

Celem pierwszej akcji nurkowej było nurkowanie rekonesansowe- które po wyeksplorowaniu syfonu miało dać odpowiedź... "co dalej".

Obraz
Zespół zebrał się wybitny i w mocnym składzie transportowym- Z.Tabaczyński, M. Amborski, J. Haremza, S. Dudziak, W. Hoffmann, niosąc- jak to zwykle bywa z nurkowaniem- nieskończoną ilość worków (choć było to zaledwie 2-3 na osobę) wchodzimy do jaskini.  Entuzjazmu nie burzy nawet problem z kablem telefonicznym- okazuje się że został on zerwany, prawdopodobnie przez spadający kamień, praktycznie obok otworu. Po jego naprawieniu z niewielkim tylko opóźnieniem docieramy na biwak i udajemy się na zasłużony odpoczynek.

Nie ma nic lepszego niż poranna kawa prosto do namiotu, zwłaszcza kiedy na zewnątrz są 2*C.... Łączymy się z bazą telefonicznie o ustalonej godzinie- mamy zielone światło pogodowe- i zaczynamy właściwą akcję.
Plan na dzień to- dotarcie do syfonu, założenie punktu cieplnego z namiotu (który może pozostać na miejscu jako biwak szturmowy- na ewentualne kolejne akcje), nurkowanie, a następne powrót.
Mamy szczerą nadzieję że temat "puści", bo będzie to oznaczało że odwleczemy choć na chwilę konieczność wynoszenia sprzętu...
Obraz
Docieramy do syfonu dość sprawnie- mimo kilku bardziej uciążliwych fragmentów. Po ok. 3h transportu + 45 min na zorganizowanie punktu cieplnego + skręcania sprzętu jestem gotowy do działania.
Używam bardzo minimalistycznego sprzętu- 2x butla 4l z powietrzem, skafander suchy jako jedyne źródło wyporu, oraz ocieplacz złożony z wnętrza jaskiniowego Kwark'a + kurtki primaloftowej + dodatkowych skarpet Merino. Rękawice- mokre.

Jest to zdecydowanie za mało na wodę o temperaturze 2*C, ale kluczem są założenia "maksimum". Jestem przygotowany na maksymalnie ok. 60-80m płytkiego syfonu- co i tak jest dużą przeszkodą przy założeniu działalności za nim, a w głębi duszy liczę na 20-30m z przełamaniem na max. 10m. (typowy krótki syfon "jaskiniowy")



Obraz
 WNurkowanie zaczynam w dużym, 20m długości jeziorze- na którego końcu znajduje się krucha pochylnia wiodąca w górę kruchymi kominkami (bez kontynuacji). W trakcie jej eksploracji została ona dokładnie wyczyszczona- a luźne kamienie zrzucone. Po zanurzeniu się na końcu jeziora- pod pochylnią, stwierdzam że niestety syfon nie kontynuuje się w "osi jeziora". Poszukiwania w mącącej się wodzie na poziomie spągu i o ścianie doprowadzają do konkluzji że syfon się kontynuuje (widać prześwit i otwarcie), niestety trzeba ponownie przekopać sobie miejsce w niestabilnym rumowisku.

Po usunięciu dużych want i przekopaniu przejścia w załamaniu ściany- na szczęście okazało się że sufit jest bardzo solidny- przechodzę zwężenie i płynę w obszernej przestrzeni w mocno ograniczonej widoczności.
Poręczówki ubywa- zastabilizowałem ją porządnie przed wejściem w zwężenie, oraz dwukrotnie za nim. (od razu wiadomo że będzie to krytyczne miejsce do powrotu, a w opadającej stromo pochylni z rumoszu nawet trochę zdestabilizowana poręczówka ma duże szanse się zemścić)

Emocje już trochę opadły po napotkaniu na zawalisko i z niezbyt dużym "szałem eksploracji" podążam naprzód. Po paru metrach jednak.... Widoczność zmienia się w krystalicznie czystą, a ja zaczynam podążać mytą czystą rurą o średnicy 2-2.5m, na głębokości 8m

Obraz
 Po ok. 50m, już trochę zmarznięty, docieram do studni - o dość rozbudowanym przekroju, którą docieram do 19,4m. Pode mną jest jeszcze minimum 5m studni i czas zadać sobie bardzo istotne pytanie- robić wynik głębokości jaskinii, czy... kartować.
Z tym sprzętem za dużo nie zdziałam pod kątem dalszej eksploracji- syfon zapowiada się na długi, głęboki i skomplikowany- możliwe że dotarliśmy już do poziomu syfonalnego tej jaskinii.
Natomiast sprawdzenie jak dokładnie się rozwija, dostarczy ciekawych danych nt. tego czy ciąg kontynnuje się w "standardowym" kierunki 225* czy też skręca.
W związku z tym- kartowanie.
Po 45' nurkowania wracam przewężeniem w rumowisku i zastaje całą ekipę wsparcia zaciekawioną i szczęśliwa że wróciłem.
Obraz
 Z uwagi na to że dalsza eksploracja pod wodą wymaga minimum większych, a optymalnie- małego reba i ogrzewania, a ew. działanie za syfonem- zaniesienie 2x tyle sprzętu, decydujemy się na spakowanie sprzętu i wyniesienie go na biwak w przeważającej części. O 2100, po 12h akcji, meldujemy się telefonicznie do bazy i udajemy na mocno zasłużony wypoczynek.

Wyeksporowany syfon WKTJ pogłębił jaskinie przekraczając magiczną granicę do -715m. Jaskinia Górnicza jest najgłębszą jaskinią gór Prokletije. (już od momentu odkrycia syfonu w 2017- z głębokością -696m)
Your browser does not support viewing this document. Click here to download the document.
Your browser does not support viewing this document. Click here to download the document.
Obraz
Kolejnego dnia- po trudnym poranku wymagającym sporo kawy do startu- wynosimy większość gratów (poza biwakiem) i wychodzimy na powierzchnię.

Dwie kolejne akcje eksploracyjno (partie suche)- retransportowe,  w zespołach 2-osobowych czyszczą jaskinię ze sprzętu biwakowego, oraz resztek nurkowego. Pozostaje wysuszyć sprzęt (no, może najpierw wyczyścić...) i resztę wyprawy poświęcić na przyjemne działanie w ciasnych, mokrych i zimnych jaskiniach "suchych".

Szczególne podziękowania dla wszystkich zaangażowanych w wyprawę- ponieważ zanurkowanie w tym syfonie nie byłoby możliwe gdyby nie zbudowana baza, transporty sprzętu biwakowego, zaporęczowanie samej jaskinii, kolejne ekipy które rozwijały kabel telefoniczny oraz nosiły butle nurkowe...

Mimo że w takich warunkach nurkuje się zazwyczaj solo- nie byłoby to wykonalne gdyby nie tytaniczna praca całego zespołu.


Autor: Witold Hoffmann



Strona główna
Ciekawe strony
Kontakt
O mnie